poniedziałek, 19 września 2016

[36] Maybe someday - Colleen Hoover

"...ludzie nie wybierają, w kim się zakochują. Mogą jedynie wybrać, kogo dalej będą kochać."





Tytuł: "Maybe someday"
Autor: Colleen Hoover
Tytuł oryginału: "Maybe someday"
Seria: "Maybe"
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 440
Moja ocena: 7/10









Dziś zagości tu dla nas książka, która jest dość popularna tak jak inne książki tej autorki.
Zapewne większość zna królową New adlut Collen Hoover. Czytałam już kilka jej powieść i została mi dwie części „Pułapki uczuć”, „Never, never” i jeszcze dodatki do tych już co przeczytałam. Moją ulubioną jest zdecydowanie do tej pory „Ugly love". Ale dziś nie o tym, bo o „Maybe someday”

Bardzo się cieszę, że nie przetłumaczono tego tytułu na polski, bo brzmiałoby to komicznie. Okładka też jest ładna nie mogę powiedzieć, że piękna, bo niczym się zbytnio nie wyróżnia.
Teraz zawiodę wszystkich fanów tej książki, bo nie czytało mi się jej zbyt dobrze. Szerze to czytałam ją ponad rok. Zapytacie się jak to możliwe, no niestety na początku książka była ciekawa i dobrze mi się ją czytało, a potem coś się popsuło i nie mogłam przez to przebrnąć, aż w końcu nadszedł ten dzień, kiedy skończyłam tę książkę.
Nie mogę tu powiedzieć teraz żadnego wow to było coś, bo dla mnie ta książka była dobra, ale jakoś nie ujęła mnie zbytnio.
Teraz zacznijmy od początku, Sydney, nasza główna bohaterka, która staje się przyczyną całego zamieszania w życiu Ridge'a, kiedy to wyprowadza się z mieszkania po tym, jak odkryła, że jej chłopak ja zdradza z jej przyjaciółką. I kiedy ona tak moknie na deszczu lituje się nad nią Ridge i przygarnia do swojego lokum. Oczywiście coś nim kieruje. Sydney jest utalentowaną muzyczką, a Ridge pisze piosenki dla własnego zespołu, niestety sam w nim nie gra. Jak każdego w życiu dotyka go blokada twórcza. I właśnie w niej odnajduje sens pisania dalej. Oczywiście oni się w sobie zakochują, to było do przewidzenia, lecz mamy mały problem Ridge ma dziewczynę, wspaniała Meggy. Której po całej tej historii jest mi żal, ale i tak wiem, że lepiej się tak stało dla niej.
Ogólnie jak już pisałam książka jest dobra, tylko zawiera bardzo dużo emocji, współczucie, smutek, chęć przywalenia komuś za to, co zrobił. Ja nie rozczulam się zbytnio nad książkami, a ta jest taka trochę. Nawet powiedziałabym, że dla romantyczek. Mnie męczą te opisy ich uczuć to jak próbowali zapobiec dalszemu rozwojowi ich relacji. To było słodkie, chociaż i tak wiesz, jak to się skończy, ale i tak to czytasz.
Książka ma bardzo dobry początek i koniec, niestety środek można by tak wyjąć. Ale pomimo tego pokazuje, że trzeba pokonywać przeszkody i dążyć do własnego szczęścia.
Słowem zakończenia dla mnie to dobrze napisana książka, która nie spodoba się każdemu. Na pocieszenie powiem, że nie zmuszam was do jej przeczytania bądź też na odwrót. Każdy ma inny gust i trzeba to wsiąść pod uwagę. Jeszcze dodam, że na pewno przeczytam wszystkie książki Hoover, bo to naprawdę świetna autorka.


9 komentarzy:

  1. "Maybe someday" jest jedną z moich ulubionych książek <3 Ogółem uwielbiam twórczość pani Hoover ale ta książka jednak najbardziej do mnie trafiła :)

    W wolnej chwili zapraszamdo do mnie:
    kochajacaksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie zbyt emocjonalne, wolę inne jej książki. :)

      Usuń
  2. Nie mój typ książek, ale może kiedyś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może napisze jakąś specjalną dla ciebie. :D

      Usuń
  3. Słyszałam, że jest to najlepsza książka tej autorki. Niestety przygodę z Jej powieściami nie zaczęłam od tej, ale wkrótce zamierzam to nadrobić.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie nie, wolę inne jej książki. ;)

      Usuń
  4. Każdy ma inny gust. A o gustach się nie gustuje. ^^

    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana- póki pamiętam- masz dość sporo literówek ;/
    A co do Hoover to mam jak z Jojo Moyes- no nie tknę kijem, chociażby były to ostatnie książki na świecie. Zastanawia mnie fenomen Coleen, niby wszyscy piszą o jej książkach, że niby ładne, niby fajne, ale brakuje tego "czegoś", więc dlaczego jest tak popularna?

    Kasi recenzje

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam ją ponad rok temu , wtedy właśnie uwielbiałam takie słodkie historyjki. Mimo, iż mój gust zmienił się od tego czasu (a właściwie dalej przechodzi ciągłą metamorfozę) to o tej historii nadal myślę bardzo sentymentalnie i przywodzi mi na myśl miłe wspomnienia. Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń

Jak już tu jesteś, to zostaw coś po sobie! To motywuje. :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.